Ależ ostatnio zaliczyłam gonitwę za małym modelem 🙂  … Sesja rodzinna to super sprawa. Należy jednak pamiętać, że Wasze dziecko niekoniecznie będzie chciało  współpracować tak, jakbyście sobie tego życzyli. Dlatego jeśli ktoś nastawia się na sesję pięknie ustawianą to może się rozczarować. Na ogół zdjęcia wyglądają tak, że jest to rodzinna reporterka. Fotograf łapie sekundy waszych relacji z dziećmi. Dobrze jak kilka zdjęć uda się zrobić gdy wszyscy patrzą na aparat, ale super jak członkowie rodziny zwróceni są twarzami do siebie – najlepiej pełnymi radości. Bo emocje to najważniejsza część fotografii tego typu.

Podczas zdjęć należy dziecko zająć, zaciekawić, aby zapomniało, że bierze udział w sesji zdjęciowej. Prócz rodziców otwartych na wariacje różnego typu, ważną rolę spełnia również fotograf. Powinien umieć złapać dobry kontakt z dzieckiem. Oczywiście dzieci są różne. W przypadku tej sesji mały urwis, był rozbiegany, wszędzie go było pełno i trzeba było nadążyć 😀 trzeba było negocjować współpracę w zabawny sposób, ale najważniejsze była miła atmosfera, wtedy dziecko zaufa obcej osobie i moment wstydu szybko przeminie.

Na koniec jeszcze  odsłonię nieco postprodukcji. Jak kiedyś wspomniałam, ważne dla mnie jest, aby ze zdjęć znikały zbędne elementy. W tym wypadku były to pływające  bojki, lampy uliczne, oraz płot. Po usunięciu ich,  zdjęcie wydaje się od razu czystsze i fotografowana rodzina jest w pełni wyeksponowana. Dodatkowo zawsze jest zabawa kolorami, kontrastami, jasnością. W naszym przypadku sesja zdjęciowa odbywała się w dość pochmurny dzień i należało te zdjęcia rozjaśnić, ożywić oraz ocieplić aby były milsze w obiorze.